Jestem tu niby taka sama, ale czuję się jak nie u siebie. Jakoś tak się gubię.
Oczywiście moje wakacje jak co roku były piękne. Nie lubię fałszywych osób. No cóż, nie stało się nic niezwykłego, co na zawsze odmieni moje życie. Trochę wychodziłam ze znajomymi i moją kuzynką, którą, jeśli to czyta, pozdrawiam. :)
Nie działo się nic nadzwyczaj interesującego, ale nie mogę powiedzieć też, że się nudziłam. Boję się przyszłości, bo to, co dzieje się teraz przytłacza mnie, ale niczego nie żałuję.
Nigdy nie odpuszczę niczego, przez co będę szczęśliwa i niektórzy muszą to po prostu zrozumieć. Nie jestem osobą, która przywiązuje się do ludzi nie wiadomo w jakim stopniu. Pogodziłam się z pewnymi rzeczami, z którymi inni nie potrafią. To zazwyczaj nie ja przepraszam innych. Umiem żyć z tym, że ktoś mnie nienawidzi, nawet jeśli kiedyś na tej osobie mi zależało.
Moje życie to jeden wielki przypadek. Cały wielki zbieg przypadków, ale próbuję wierzyć w to, że każde zdarzenie ma jakiś większy sens, cel i znaczenie.
Czasem wolę posiedzieć sama, niż wyjść gdziekolwiek z domu. Siedzę długo przy komputerze, żeby robić cokolwiek poza myśleniem. Kiedy myślę intensywnie, dochodzę do zbyt dużej ilości błędów. Mój mózg pozwala sobie na zbyt wiele, wręcz robi mi na coś nadzieję.
Pokonałam wiele lęków. Między innymi przed dużymi psami ( powypadkowy ), lęk wysokości oraz nie boję się już śmierci. Wręcz przeciwnie, każdy dzień spędzam tak, że gdybym "przypadkiem" umarła, nie żałowałabym niczego. Nie mogę powiedzieć, że mam nieudane życie. W tym momencie dążę do dwóch rzeczy i tylko śmierć jest w stanie mnie powstrzymać.
Na dzisiaj dziękuję, miłej reszty dnia. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz